Wpisy

  • niedziela, 15 października 2017
    • Kto bogatemu zabroni?

      Nabyłam wczoraj drogą kupna olej kokosowy, nasadziłam na twarz oraz włosy i tak siedzę. Może i nie wyglądam atrakcyjnie, ale jak już schudnę wymarzone 10 kilogramów będzie jak znalazł. W ogóle robię postępy. Wczoraj, na ten przykład, wyszłam z domu na miasto bez grama makijażu. Zważywszy, że jestem naturalną blondynką czułam się jak goła.

      A w ogóle to poszłam po ziemię do kwiatków. Rozsadzałam daktylowce. Moje pierwsze, własne, tymi ręcami wyhodowane z dubajskich pestek. Bo ja do tej pory byłam wzorem roślinnego antytalencia. Tymczasem zasadziłam i urosło! Cała jestem z siebie dumna i blada. Każda z palm otrzymała własne imię i tak sobie szybują. Kiedy już zrobią się zbyt bujne na nasze mieszkanie przeniosę je do pracy. Mamy tam wysoką klatkę schodową – niech rosną. Żałuję, że nie mogę zasadzić ich pod domem. W naturalnych warunkach osiągają wysokość 25 metrów. Cudnie, nie?

      Dzisiaj nie chcę myśleć o niczym poważnym. Słońce świeci mi w oczy. Uśmiecham się do siebie razem z tym kokosowym olejem. Na środę umówiłam się do fryzjera. Ścinam włosy na krótko. Kto bogatemu zabroni?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kto bogatemu zabroni?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      eugenja
      Czas publikacji:
      niedziela, 15 października 2017 11:35
  • sobota, 14 października 2017
    • Nowe otwarcie

      Mój szef mówi o tej czynności „nowe otwarcie”.  Zawsze to lepiej popukać sobie w klawiaturę w cichości serca, niż zawracać głowę ludziom na fejsbuku. Bo gdzie się pożalić, że pracy od cholery, a koleżanki w znamienitej większości tak do chrzanu, że gdyby głupota miała skrzydła brałyby w cuglach Air Show w Radomiu? Nosz przecież, że tutaj. Nosz przecież…

      Może największym bodźcem stała się dzisiejsza wizyta u mojego pana doktora, który kazał mi włazić na wagę i wyszło mu z obliczeń 78? Pięć kilo przytyłam! Całe pięć. Niniejszym postanowiłam wziąć się za siebie i wrócić do diety. No ale jak tu nie tyć kiedy moje życie oscyluje wyłącznie wokół pracy? Wpadam do fabryki i nie mam czasu zrobić kawy, że o jedzeniu nawet nie wspomnę. Wracam do domu złachana jak koń po westernie i dawaj wrzucać w siebie chleb z żółtym serem i pomidorem (mój ulubiony). Po pochłonięciu pięciu kromek padam na łóżko i tak zdycham do wieczora. Potem zawijam się w koc i zasypiam. Rano wstaję i biegiem do fabryki. No co to za życie moi drodzy? Co to za życie?!

       

      Złapałam się ostatnio na gadaniu do siebie na ulicy. Może to i zdrowe, ale strasznie głupio wygląda. Gdzieś się muszę wygadać. Nie ma to tamto!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Nowe otwarcie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      eugenja
      Czas publikacji:
      sobota, 14 października 2017 21:05
  • sobota, 17 czerwca 2017
    • Pszczółki i takie tam...

      Pojęcia nie mam co robić! Mam dwie koleżanki oscylujące w okolicach 30-stki. Panienki. Jedna wypieszczona z domu – ćwierka, ciurla słodkim głosem i się pieści. Rasowa dzidzia piernik. Druga – fajna babka o delikatnej urodzie z domu przemocowego, po samobójstwie brata, który był uprzejmy zachlać się na śmierć, oraz dramacie miłosnym, w którym to ten podły drań pozostawił ją samą, przywożącą mu obiadki, dla szkolnej osiemnastki, z okazałym biustem, lubiącej seks. Dobrały się we dwie. Traf chciał, że mój chłop jak dąb, palnął był od niechcenia dzidzię piernik w kask, który miała na głowie. Dzidzia jeździ rowerem i chwała jej za to, że ubiera do tych podróży jaskrawą kamizelkę i kask. Faktem jest, że do „palnięcia po łbie” doszło, ot tak, dla żartu… jak to u chłopa 190 cm… „żeby sprawdzić kask”. Otóż dzisiejszego poranka, będzie z bity (haha!) miesiąc od tamtych wydarzeń okazało się, że Dzidzia poskarżyła się na tę przemoc przyjaciółce… Mojemu mężowi, ani  mnie, nic nie powiedziała ale wiem stąd że druga wyskoczyła dzisiaj do mojego chłopa jak buldog… że równouprawnienie, że przemoc w rodzinach i że w ogóle kobiety są lepsze i z jakiej to racji potraktował ją „jak faceta” i czemu to niby ma być takie wesołe?!!!  A W OGÓLE TO ŻADNA KOBIETA NIE LUBI BYĆ BITA!!!!!!!! No to ja natychmiast, naturalnie, zrobiłam wielkie oczy i pytam, że jak to, kurna, nie lubi?!!! I szczerzę się jak ta głupia do własnego chłopa a on na ten maślany wzrok dziwnie poszarzał i kręci głowa, że nie.

      No i ja się teraz zastanawiam co z tym fantem zrobić? Czy mam przyprowadzić obie i wyciągnąć z szafy pudło z obrożą i kajdanami, czy wystarczy wskazać na leżący na obrazie, skromny, dwumetrowy, skórzany, pleciony, hinduski bicz na bydło z trzaskawką? Czy ja… po przyjacielsku… powinnam te kobiety uświadomić, czy pozostawić sprawy ich biegowi i ewentualnym facetom? Tylko, że w ten deseń to żadna sobie chłopa nie znajdzie a ja będę miała wyrzuty sumienia, że koleżanki się suszą za młodu. Może jakaś opowieść o pszczółkach, czy co?!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Pszczółki i takie tam...”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      eugenja
      Czas publikacji:
      sobota, 17 czerwca 2017 20:57
  • piątek, 28 kwietnia 2017
    • Rozmiar

      No przecież tyram jak głupia! W tym tygodniu miałam w planach robotę, przez 3 dni, od 8.00 do 23.00. Cudem wyszłam dzisiaj o 20.00. Przy życiu trzyma mnie miłość, seks, czerwone wino i widok mojej rodziny. Jest coś pięknego w tym wszystkim.

      Z wątków seksistowskich:

      Spotkanie robocze ds. przetargów. Siedzący ramię w ramię prezes bierze ze stołu mój telefon i kładzie obok swojego. Otwiera oczy ze zdumienia.

      E: (konspiracyjnym szeptem) Ja mam większego!

      Kurtyna!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Rozmiar”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      eugenja
      Czas publikacji:
      piątek, 28 kwietnia 2017 21:59
  • środa, 12 kwietnia 2017